www.poloniawcalgary.com

SPEC OD PIŁKI NOŻNEJ PDF Print E-mail
Written by Aleksander Bąk   
Tuesday, 13 July 2010 14:29

Mundial 2010 Spain Gold… albo spec od soccera, jakby to powiedzieli niektórzy calgaryjscy Polonusi, tacy, co to chcą pokazać jakimi to oni są kosmopolitami i obce języki znają.
    No tak, mamy tu w Calgary takiego znawcę piłki nożnej. Uczenie rozprawiał on o Mundialu 2010. Elokwentnie prawił, że Finale Grande będzie wewnętrzną sprawą Ameryki Łacińskiej. Czyli Brazylia – Argentyna. No bo wiecie, przecież Brazylia, to najwspanialsza karta futbolu, pięciokrotny mistrz świata, świetnie tam grają napastnicy Kaka, Louis Fabiano, Maico, dobry też jest bramkarz Juliusz, pardon, Julio Cesar , a przeciw nim  Argentyna pod batutą sławnego Diego Maradony, a tam asem jest Lionel Messi, jest Aguero, zięć Maradony, więc on zrobi wszystko, aby jego teść był zadowolony, jest tam też bardzo dobry Tevez, no wiecie …

    Niektórzy jednak ostrożnie zwracali uwagę, że ten nasz spec typuje tak dlatego, że ma sentyment do muzyki i piosenek hiszpańskich i południowo-amerykańskich, popisuje się nawet czasem ich śpiewaniem (ale wydaje się, że on ma drewniane ucho).Mundial 2010 Brasil Bardzo podobają mu się brazylijska samba i tango argentino, ale tak w sekrecie i po cichu mówiąc tylko między nami, tańczyć ich wcale nie umie, a jak już próbuje coś tam improwizować, to z reguły depcze po nogach swoim partnerkom. A to z uwagi na jego wagę jest czasem dla tych pań bolesne. Tak więc może z przymrużeniem oka należy przyjąć te jego prognozy? Pożyjemy, zobaczymy – jak powiedział pewien ślepiec …
Nasz spec miał jednak w rezerwie drugi rzut kandydatów na finał. Było tam kilka krajów: Włochy, bo to obecny mistrz świata i kraj o pięknych tradycjach w piłce nożnej tam gra świetny bramkarz Buffon [ale on został kontuzjowany przed mistrzostwami, o czym spec nie wiedział…], tam są dobrzy Di Natale, Chiellini; Anglia, ojczyzna piłki nożnej,  mistrz świata w 1966 roku, też piękne tradycje, grają tam świetni napastnicy Rooney i Lampard; Francja, mistrz świata z 1998 roku i aktualny wicemistrz świata, (trochę pechowo przegrali w finale z Włochami), tam grają Henry, Ribery, Gourcuff, przypomną światu “la grande gloire de la France”; Portugalia, tam gra świetny Cristiano Ronaldo, obecnie najdroższy piłkaż świata, byle by tylko jego partnerzy, np. Simao, Alves, dobrze na niego grali; Niemcy, wiadomo, trzykrotny mistrz świata, teraz wicemistrz Europy, tam są świetni nasi rodacy, Podolski, Klose, Trochowski, jest bezbłędnie  rozgrywający Schweinsteiger, groźny  strzelec Mueller; Hiszpania, aktualny mistrz Europy, o jakże pięknie dla oka oni grają, Torres (który strzelił Niemcom decydującego gola w finale mistrzostw Europy w 2008 roku), Iniesta, Villa, oni niedawno spuścili Polsce solidne baty 6:0 w meczu towarzyskim; Holandia, dwukrotny wicemistrz świata w latach 1974 i 1978, pamiętacie ten ich futbol totalny z tych lat? A więc kraj o pięknych tradycjach w piłce nożnej, tam grają doskonali  napastnicy Sneijder, Robben, De Jong … Tak, te kraje mogą tu narobić niemałego zamieszania – tak nasz spec, ale jakby trochę asekuracyjnie, prawił.
Słuchano go z respektem, bo w subtelny sposób (a czasami nie tak znów subtelny) dawał do zrozumienia, jakim on jest tu znawcą.
Zaczął się Mundial, mecz Hiszpania – Szwajcaria.  Spec naukowo prawi,że chociaż dotychczas nie wiodło się Hiszpanom w kolejnych mistrzostwach świata (przy imponujących międzynarodowych wynikach ich zespołów klubowych np. Real Madryd, FC Barcelona, Atletico Madryd …), to teraz ta zła passa zostanie przełamana, dwa lata temu zdobyli przecież mistrzostwo Europy, mecz ze Szwajcarią będzie dla nich łatwym spacerkiem, to jest pewne.
A tu ten mecz Hiszpanie przegrali 1:0!

Mundial 2010 hiszpania-szwarcaria (fot. AFP)

 Była to wręcz  tragedia narodowa. Nasz spec, niczym cwany polityk, naukowo i przekonywująco  wytłumaczył dlaczego nie stało się tak, jak on przewidywał. Rzeczywiście, było to bardzo proste, a jakże. Reprezentacja Hiszpanii, to jednakże nie to, co ich zespoły klubowe, oni tu żadnych szans nie mają, ten Torres, Villa, Iniesta niczego nie pokazali, chyba nie przejdą przez eliminacje - tak ten mecz podsumował.  

    Później nastąpiły niespodziewane kraksy jego faworytów „drugiego rzutu”. Francja, o której mówił, że nie powinna mieć żadnych trudności w swojej grupie, przepadła w niezbyt honorowym stylu. A wtedy nasz spec tłumaczył, że to jest sprawiedliwy rewanż losu, bo Francuzi fuksem zakwalifikowali się do mistrzostw, kiedy w meczu z  Irlandią sędzia nie zauważył, jak ich napastnik Henry podał sobie ręką piłkę na nogę i strzelił decydującego o ich awansie gola. Rozumiecie, prawda?
    Ale co to? Kiepsko idzie również innym faworytom speca. Squadra Azzuri … Ogląda jej mecze w klubie włoskim, jest tam bardzo folklorystycznie w czasie ich meczów (np. gromkie brawa dla sędziego, kiedy przyzna Włochom rzut wolny, a okrzyki cretino, cretino!, kiedy takowy przyzna ich przeciwnikom). A tu Azzuri bardzo zawodzą, przychodzi im grać „mecz o życie” ze Słowacją, któżby się tego spodziewał! A spec twardo przewiduje, że tym razem mistrzowie świata [wtedy jeszcze] na pewno się zmobilizują, tego cały kraj od nich oczekuje, przecież „szlachectwo zobowiązuje”, itd., szkoda tej Słowacji.
    No cóż, mecz ten wygrał 3:2 mały kraj, który po raz pierwszy uczestniczył w mistrzostwach świata. Spec wolał nie wypowiadać się tu zbyt wiele.
    Przegrywa również mecz (z Serbią) inny faworyt (ten „drugiego rzutu”), Niemcy. W decydującym momencie Podolski nie wykorzystuje rzutu karnego, więc spec przewiduje, że Niemcy tu chyba niewiele nawojują.
    Rozgrywki 1/16 finałów. Dochodzi do meczu Niemiec z Anglią. Spec daje większe szanse raczej tym drugim. … Byle by tylko Rooney, Lampard i Gerrard byli w dobrej formie, to Niemcy, tacy z meczu z Serbią, tego spotkania nie wygrają – tak twierdzi. A tu Niemcy wygrywają aż 4:1 (skandaliczne nieuznanie gola strzelonego przez Lamparda przy stanie 1: 0 dla Niemców nie zmienia faktu klęski piłkarzy Albionu). No cóż, spec przyznał, że nie oczekiwał takiej metamorfozy Niemców, więc może oni jednak jeszcze coś pokażą…
    Gra Brazylia, jeden z faworytów na Finale Grande. Grają z Holandią. Owszem, mamy tam czasami pokaz pięknej brazylijskiej piłki nożnej, ale mecz ten jednak – ku głębokiemu rozczarowaniu speca - wygrywają Holendrzy. Oj, oj, nie zobaczymy już brazylijskiej samby! – żałośnie biada. Ale też próbuje ratować swoją – teraz chyba coś tam nadszarpniętą? – reputację eksperta, zaraz więc znajduje naukowe wytłumaczenie, dlaczego tu nie poszło zgodnie z jego przewidywaniami: Skończył się szybko brazylijski „sen o szpadzie”, bo tym razem zabrakło ich pilkarzom poparcia ze strony kształtnych girlasek z plaży Copacabana w Rio de Janeiro.

 

girls Copacabana

Na poprzednich mistrzostwach wiernie towarzyszyły one swoim ulubieńcom,  patriotycznie i z zapałem niosły im kojące masaże i błogi relaks. Trener narodowej reprezentacji był nawet całkiem zadowolony z takiej altruistycznej postawy tych dziewcząt, twardo jednak filował, żeby to nie miało miejsca przed meczami lub treningami. Tym razem jednakże te patriotki-altruistki bały się pokazać w Południowej Afryce, gdyż ich sferyczne krzywizny („curvas sfericas” w brazylijskiej wariacji portugalskiego języka) mogłyby narażać je na poważne niebezpieczeństwo, więc, no wiecie …I tu spec pokazał parę zdjęć z plaży Copacabana. I rzeczywiście, trzeba przyznać rację jego rozumowaniu; piłkarzom brazylijskim zabrakło tym razem istotnej pomocy fizjoteraupetycznej.
    No, ale pozostał jeszcze inny latyno-amerykański faworyt, Argentyna. Doszło w ćwierćfinale do ich meczu z Niemcami. Spec był tu już ostrożny w przewidywaniach; Niemcy już się odnalazły, pamiętacie mecz z Anglią, ale mimo wszystko Argentyna, byle tylko zagrała trochę lepiej niż w meczu z Meksykiem [ale tam, przy stanie 0:0 Argentyńczycy zdobyli prowadzenie z wyraźnie spalonej pozycji – znów ta sędziowska pomyłka! – co w dużej mierze odebrało animusz Meksykanom], to wiecie, będzie tu dominowało tango argentino a nie „Edelweiss, Edelweiss”.
No cóż, podopieczni Diego Maradony zostali wręcz zdruzgotani 4:0 w tym meczu i spec miał minę jak kot na puszczy. Tango argentino kaput – z goryczą przyznał.
    Półfinałowy mecz Hiszpania – Niemcy. Nasz piłkarski znawca, choć wyraźnie pragnął zwycięstwa Hiszpanów, przekonywująco prawił, że w tej konfrontacji hiszpańskiej fantazji i  polotu z rozkręconą na całego Deutsche Maschinen, z tą ich żelazną dyscypliną w realizowaniu założeń taktycznych, z ich ostrymi jak żądło kontratakami, no wiecie, dojdzie do srogiego rewanżu za ich porażkę z Hiszpanami w finale Mistrzostw Europy 2008, będzie tu może nawet i „Blitzspiele”, jaka szkoda, bo ten futbol w hiszpańskim wydaniu jest tak przyjemny dla oka…
    Hiszpanie mecz ten w pięknym stylu wygrywają 1:0 (a mogło być i 2:0), z małymi wyjątkami byli tu drużyną wyraźnie dominującą w grze. Spec zapewnie nic nie wiedział o przepowiedni pewnej ośmiornicy, która – mając do wyboru jadło w naczyniach z flagami meczowych adwersarzy – prawie zawsze wybierała na pożarcie to z flagą przyszłego zwycieżcy. I z tego też powodu ogłoszono w Hiszpanii czasowe moratorium na konsumpcję ośmiornic. I słusznie, ośmiornica, to przecież też człowiek, ona ma prawo do życia. Ale jak nasz spec mógł pominąć taką istotną przesłankę? Symptomatycznie teraz nie nawiązywał do swoich przedmeczowych przewidywań, był w dobrym humorze (szczególnie, kiedy ktoś otworzył z tej okazji butelkę hiszpańskiego wina …), zaśpiewał wesoło swoją wersję arii z opery Carmen. Mniejsza z tym, że kompozytorem tej opery jest Francuz, George Bizet.
    I wreszcie Finale Grande. Spec jest tu ostrożny i dyplomatyczny w przewidywaniach: Z jednej strony mamy tu Holandię, dwukrotnego wicemistrza świata, oni nie przegrali żadnego meczu w tych mistrzostwach,  wygrali 10 ostatnich międzynarodowych spotkań, ich znakomity napastnik Sneijder zdobył tu już pięć bramek, przy takiej statystyce kolana mogą zadrżeć ich przeciwnikom. „Pomarańczowi” mają też dużą siłę mentalną w grze o wielką stawkę. Z drugiej strony jest Hiszpania, mistrz Europy, grają jak doskonale zsynchronizowany mechanizm zegarowy, ich napastnik Villa też strzelił pięc bramek na tym Mundialu. O nie, Hiszpanom nie zadrżą tu kolana. Trener drużyny niemieckiej szczerze przyznał, że Hiszpanie zupełnie wytrącili ich z rytmu, że byli prawie bezradni przeciwko  tym piłkarskim matadorom. Obydwie drużyny grają w całkiem odmiennym stylu, ależ będzie mecz!

 

Mundial 2010 Spain (fot. AFP)

    No i był mecz. I to jaki! O tym Finale Grande nie będę tu jednak pisał, bo po pierwsze, pisać mi się na ten temat nie chce, a po drugie … A po drugie, to wystarczy to po pierwsze.

     Aha, przy okazji okazało się też, że nasz spec jest chyba świetnym piłkarzem. Oglądamy sobie kiedyś jakiś mecz, siedząc wygodnie na sofie i popijając piwo, tam na boisku jeden zawodnik zaprzepaścił doskonałą okazję strzelenia gola, i spec wręcz wybuchnął: O rany bombe, cóż on głupi tu zrobił? Ja na jego miejscu, to najpierw bym sobie kiwnął tego obrońcę, a potem bym „puścił szczura” w dolny lewy róg bramki, a nie  strzelał tak prosto w ręce bramkarza!  Hmm, dlaczego tylko on nie został powołany do reprezentacji Kanady? Albo chociażby dlaczego nie gra w naszej calgaryjskiej drużynie Białych Orłów?
    Na zakończenie wypada podać personalia tego eksperta. Otóż na imię jest mu tak samo jak i mnie, i jest on nawet całkiem do mnie podobny.
    Jaka to szkoda, że emocje piłkarskie mamy już za sobą. Jak tu teraz żyć? Chyba wyskoczę gdzieś z namiotem w góry, albo z kajakiem na wodę.
    Szanownym Czytelnikom życzę przyjemnej transcendentnej medytacji nt. zakończonego już Mundialu 2010.

P.S. Za dwa lata odbędą się w Polsce i na Ukrainie mistrzostwa Europy w piłce nożnej, więc może by tak coś pomyśleć, jakie my tam mamy szanse? Wydaje się, że żadne, bo przecież Polska znajduje się dopiero w ósmej dziesiątce (sic!) klasyfikacji FIFA. Gdzie te czasy białoczerwonych z lat 70. pod batutą Kazimierza Górskiego? No tak, ale z drugiej strony jest to przecież miejsce w pierwszej połowie (coś około dwustu) krajów. Ale z drugiej strony, któż tam gra w piłkę nożną np. w Umba Kuku, w Bwana Kubwa, czy też w Ludowej Republice Południowej Bananii. Ale też z drugiej strony będziemy grali na swoim terenie, więc … Ale z drugiej strony, czy możliwe jest sformowanie jakiej takiej drużyny w ciągu tylko dwóch lat?
    Ale z drugiej strony jest tu już za wiele tych ale z drugiej strony …

 
 
Aleksander Bąk, Calgary
 
 
 

 

Recommend this article...

Comments (0)

Subscribe to this comment's feed

Show/hide comments

Write comment

You must be logged in to post a comment. Please register if you do not have an account yet.

busy
Last Updated on Wednesday, 14 July 2010 15:00
 
Banner

Search

Members Login

LIVE CHAT

polonia w calgary chat room pokoik czatowy

Członkowie Społeczności. Dolacz do nas zarejestruj sie

 Pawel Milczarek
 Rafal Jankowski
 robert
 Wacław Satuk
 Anna
 Stan Majcherkiewicz

Members Mailbox

You are not logged in.

Members Notifier

You are not logged in.

Members Online

Home News SPEC OD PIŁKI NOŻNEJ

Sponsored Links

Zapisz się na Newsletter

Tutaj możesz zarejestrować się, aby otrzymywać bezpłatnie elektroniczny newsletter “Nowości i Wydarzenia”
Name:
Email:
You are here  : Home News SPEC OD PIŁKI NOŻNEJ

Nadesłane Ciekawostki

Rowerem na Palac Kultury
Wjechał rowerem na Pałac Kultury
Rowerem na Palac Kultury    30 pięter, 785 schodów - to odległość jaką trzeba przebyć, aby dostać się na taras widokowy najwyższego budynku w Polsce - Warszawskiego Pałacu Kultury i Nauki.
Read more...